Teksty Trudno!

Szczurosalata

Światła pogasły w domu
Tylko się ekran pali
Niebieskie światło, które wciąga jak narkotyk
Na ścianie cień mój blady
Powieki ciężkie wory
Szczurosałata cicho wchodzi do mej głowy

Herbata już wystygła
Wargi mam wysuszone
Sensacje biją w oczy, koktajl nie na zdrowie
Jak tu odróżnić lipę
Od badziewia, szkarady?
Szukam ziarenek prawdy zanurzonych w chłamie

Trąba porwała krowę
Nie śpię, bo trzymam kredens
Szczurosałata cicho wchodzi do mej głowy
Ufo mnie oszukało
Wybuchły termoloki
W mózg mi to wchodzi, choć to gówno mnie obchodzi

Jak jakaś marionetka
Na nitkach się unoszę
Wpadłem do sieci, z której chciałbym się wyplątać
Ja tylko czas tu tracę
To wszystko bez znaczenia
Życie ucieka mi przez palce niczym woda

Straszy mnie zmarła żona
Pobił matkę kiełbasą
Nie bójcie śmierci się, bo w niebie jest Internet
Mąż mną zaorał pole
Bóbr napadł mnie znienacka
W mózg mi to wchodzi, choć to gówno mnie obchodzi

I jeśli macie choć odrobinę rozumu w głowie
I przejmujecie się losem naszej planety
Uwierzcie, że przyszłością warzyw jest
Szczurosałata

Pani Stasiakowa, tyle razy mówiłem, żeby mąż naoliwił zamki,
Co to jest – muzeum, czy klubokawiarnia?
A paniuśku kochany, tera ja gazetę czytam, że kłoniec świata będzie,
To co mi pan głowę zawraca takimi pierdółkami

Szczurosałata x 2

Marysiu, ja się z panią ożenię, ale niech pani na litość boską dba o zawartość cukru w cukrze
Proszę pana, ja jestem na diecie bezcukrowej, i niech się pan ode mnie łaskawie odczepi, bo psem pogryzę
Szczurosałata x 2

Walą w twarz
Mózg się lasuje
Nie, nie, dziękuję

Prosto w oczy
Mózg się lasuje
Nie, nie, dziękuję

Bobas

Uczę się od małego
Cieszyć ze wszystkiego
Tańczyć do poranka
Śmiać z siebie samego

Hej! Od Ciebie uczę się!
Proszę nauczaj mnie!

Uczę się od małego
Płakać ze wszystkiego
Nie trzymać złego w sobie
Gasić żar tej choroby

Hej! Od Ciebie uczę się
Proszę nauczaj mnie!
Hej! Od Ciebie uczę się
Mój mały mistrzu

Chciałbym spojrzeć na świat twoimi oczami, zachwycać się wszystkim
jarać się kichaniem, jarać się autami
Chciałbym spojrzeć na to wszystko po raz pierwszy
być jak ty odkrywcą, drzewek i jabłuszek, mocy swoich nóżek
Chciałbym jak ty zachwycić się szufladą
a puszeczkę z kotem, wyjąć i z uśmiechem, włożyć ją z powrotem
Chciałbym móc spojrzeć tak, jak bobas patrzy na świat

Zdrowo jebniety

Nie pij wody, bo to strach
Ci co pili, gryzą piach
Przestań tańczyć, bo to zło
Możesz sobie złamać nogę

Zostaw piaskownicę
Pełna jest zarazków
Nie chodź na koncerty
Tyle tu hałasu
Nie ryzykuj zdrowia
Na dziewczę ponętne
Przestań już oddychać
W powietrzu bakterie

Tarzam nogi w brudnym piasku
Głaszczę psa mimo zarazków
Chodzę boso uśmiechnięty
Bo ja najwyraźniej jestem zdrowo jebnięty

Karewa/Karwa/Karewa

Na ulicach, tylko strach
Zostań w domu, zdrowiej tak
Nie jedz chleba, to jest zło
Od jedzenia, chorób sto

W społeczeństwie specjalistów – Wspojaliso
Dyletantów-onanistów - Dylenisto
Czytam składy dobrej rady - Czyłabrera
Zewsząd strachy do przesady – Zestradosa

Trudno!

Świat szaleje, co się dzieje, cisną korbę mi tu - trudno
Źle, że chudy, źle, że gruby, źle, że mały taki - trudno
Ten świruje, ta wariuje, ja pochlastam siebie – trudno
Ja to powiem, prosto w oczy, mogą na mnie psioczyć - trudno

Pani Mariola zna się lepiej niż lekarze
Kładzie na nich lachę, ona im pokaże
Pani Mariola tak naprawdę chuja wie

Pan Aleksander zna się lepiej niż naukowiec
Bo przeczytał bzdurną, w Internecie stronę
Pan Aleksander tak naprawdę chuja wie

Pan Maciej, pozjadał, rozumy, oj brzuszek rozboli
Pan Fajfus, się nie zna, lecz chętnie, dokuczy, pouczy – trudno

Świat szaleje, ja truchleje, co poradzić mogę – trudno
Co ja słyszę, co za bzdura, w głowach czarna dziura – trudno
Wszędzie pełno specjalistów, samozwańczych znawców - trudno
Ja to powiem, prosto w oczy, mogą na mnie psioczyć – trudno

Pani Mariola zna się lepiej niż położna
Wie co można robić, a czego nie można
Pani Mariola tak naprawdę chuja wie

Pan Aleksander zna się lepiej niż dietetyk
On jedyny robi, najzdrowsze kotlety
Pan Aleksander tak naprawdę chuja wie

Nic nie wiem, nic nie kapuje, się nie orientuje – trudno
Nie wiem o co chodzi, zarobiony jestem, browar mi się chłodzi – trudno
Wszykisieznaja, dezokochaja, wiełetebłedu – trudno
Toprzynadoswe, bedubojewie, toleczujesie - trudno

Wszyscy na wszystkim się dziś znają
W dezinformacjach się kochają
Największym złem tego obłędu
To przyznać się do swego błędu
Bo jeśli wiem, to lepszy czuję się

Skromny Stefan

Stefan jest skromny, uczciwy jak bóg
Żąda równości dla wszystkich głów
Sam mierzy raptem metr pięćdziesiąt
I chciałby dać wszystkim po równo pięćdziesiąt
Co to, że tamten wysoki, dwa metry
Patrzy na wszystkich z góry, to cham
Nie to co Stefan, skromny, dla wszystkich
Po równo pięćdziesiąt by chłopak dał

Wszyscy biją brawo, biją brawo
Szacun dla Stefana, ale z niego skromny chłop
Sięga tak wysoko, tak wysoko, tak wysoko
On wszystkim po równo, sprawiedliwie on by doł
Wszyscy biją brawo, biją brawo
Wszystkim brawa równo, ale z niego skromny chłop
Sięga tak wysoko, tak wysoko, tak wysoko
Nikt mu nie bił brawa, teraz każdy równo mo

Stefan nie zazdrości, nie szuka poklasku
Wyższych miłuje, wysoki, niech ma
Zawistny też nie był, podziwia wysokich
A równi to byli, gdy usiadł, on wstał
Uczciwość miał w sercu, zawsze fair play
Nie ma zwycięzcy, kto najwyższy jest
Wszyscy medale, każdy kto grał
Sam by nie dostał, więc wszystkim by dał

Guru

Podam ci trochę prawdy, i przemycę też fałsz
Tak wszystko skonstruuje, by był ten efekt wow
Narzucę tok myślenia, byś myślał tak jak ja
Mój słuszny światopogląd, na tacy podam – masz

Posiadam tajną wiedzę, podzielę z tobą się
To wszystko cię zaskoczy, ufaj, że lepiej wiem
Pozorny wybór dam ci, siejąc w twej głowie myśl
Że tylko ślepy, głupi, ze mną nie zgodzi się

Słuchaj mnie, ja poprowadzę cię
Słuchaj tylko mnie, ja poprowadzę

Powrót do średniowiecza, lud wrzeszczy i złorzeczy (guru)
Dla wszystkich innych racji, kastracja tolerancji (guru)
Jeśli się czujesz mniejszy, przy mnie będziesz ważniejszy (guru)
Bez żadnych wątpliwości, monopol na mądrości (guru)

Sprzedam ci pewną bajkę, uwierzysz albo nie
Ja nie pogrywam tobą, to cała reszta wiesz
To oni oszukują, kłamią, manipulują
Jeśli chcesz światło prawdy, to słuchaj tylko mnie

Patrz jaki jestem pewny, nie waham wcale się
Inni wciąż rozpatrują, a może tak lub nie
Tak bardzo pewny siebie, no to już chyba wiesz
Rację odkryłem sam i ja ją właśnie mam

Pranie mozgu

Jedna idea
Zmiana myślenia
Zmiana postawy
Wyprany mózg
Piorą nas chłopie
Wchodzą bez mydła
Znajdą, uderzą
W twój czuły punkt

Mam większe zaufanie do mej intuicji
Niż do rozumu, co podlega wykrzywieniom
W dezinformacjach łatwo nim manipulować
I fałsze prawdą przykryć, aby mną sterować

Jedna idea
Zmiana myślenia
Zmiana postawy
Wyprany mózg
Piorą nas chłopie
Wchodzą bez mydła
Znajdą, uderzą
W twój czuły punkt

Chcę widzę racje za i przeciw
Wolność poglądów i opinii
Nie dzielić wszystko - czarne, białe
Jeszcze mnie tak nie przerobili

I tyle razy się ratuję
Gdy mniej to wiem, a bardziej czuję
I już nie wchodzę w argumenty
Których mi teraz tak brakuje

Już zaraz zaczniesz mówić do mnie ich językiem
Wmawiać mi, żebym zaczął myśleć tak jak oni
Wpoili ci te swoje brednie
Zmieszali z błotem inne opcje

Mam większe zaufanie do mej intuicji
Niż do rozumu, co podlega wykrzywieniom
W dezinformacjach łatwo nim manipulować
I fałsze prawdą przykryć, aby mną sterować

Moralne zero

Sprawiedliwy Bóg przechadzał się po niebie
Zauważył grzesznych ludzi ze zdumieniem
Woła do anioła, zbierz ich tutaj proszę
Kto kazania łamał niech się stąd wynosi

Z wielkiego tłumu
Kolejni ludzie
Ze smutkiem w oczach
Prosto do piekła
A w samym niebie
Pustelnik jeden
Stary i gruby
Został dla siebie

Jeśli będę dobry licząc na nagrody
Jeśli będę dobry bojąc się piekiełka
Jeśli będę dobry wietrząc w tym interes
Jeśli to powody to jestem moralnym zerem

Patrzy Bóg na starca, mówi do anioła
Czy to jest jedyny człowiek, który został
Tak niestety, tamci wszyscy nagrzeszyli
Powiedz zatem im, wybaczam, by wrócili

Łysy pustelnik
Stary i gruby
Płacze i krzyczy
Niesprawiedliwe
Gdybym ja wiedział
Że to tak można
Kradłbym i gwałcił
Teraz nie można

Jeśli będę dobry licząc na nagrody
Jeśli będę dobry bojąc się piekiełka
Jeśli będę dobry wietrząc w tym interes
Jeśli to powody to jestem moralnym zerem

Dziadu pustelny, stary i gruby
Co się wywyższał, morały prawił
Fanatyku swej sprawiedliwości
Zaślepiony przeciwieństwem miłości
Prawiłeś kocopoły o wyższych wartościach
Nadęty chodziłeś jak olbrzymi balon
Ty skazywałeś ludzi, sądziłeś, dzieliłeś
A sam siebie tak źle oceniłeś

Jeśli będę dobry licząc na pochwały
I nie czynię zła bo tak się boje kary
Jeśli będę dobry, dobro do mnie wróci
Za me dobro ktoś zapłacić przecież musi
Jeśli będę dobry licząc na nagrody
Jeśli będę dobry bojąc się piekiełka
Jeśli będę dobry wietrząc w tym interes
Jeśli to powody to jestem moralnym zerem

Ufoludek

Leżę w piasku, szumi morze
Krzyczę w niebo, ktoś pomoże?
Nikt nie słyszy, wszyscy śpią
Aż tu nagle widzę grom
Leci światło z nieba mi
Nie wiem, może mi się śni
Patrzę, a to ufoludek
Siadaj gościu i posłuchaj

Chcę posiadać, taką moc
By z religii skreślić zło
Wszystkie mordy świętych pism
Puścić z dymem, paszoł won
Chcę posiadać moc tak wielką
By jednym machnięciem ręką
Odjąć żółć co trawi nacje
I pogodzić wszystkie racje
Chciałbym mieć tę moc

Ufoludku mój kochany
Witam cię na mej planecie
Piękne ja tu życie miałem
Lecz nie po to cię wezwałem
Gdy w historię świata spojrzysz
To zobaczysz jak na dłoni
Wojna często nam się zdarza
Krew przelewa, zło powtarza

Cóż, nie mogę dać ci mocy
By zniewolić innych ludzi
Macie wszyscy wolną wolę
Co robicie? – Ja piarbole

Patrz ufoludku na tych mądrych ludzi, co się dziś tutaj odpierbala
Chcieli się ładnie tak zachować, spoko, a dali się tak sprowokować

Gdy walczę z bagnem i złem, sam bagnem staje się
Gdy walczę z bagnem i złem, sam bagnem staje się i chuj

Patrz ufoludku jak się gryzą ludzie, gorzej niż wściekłe psy do gardła skoczą
Nienawiść pielęgnują w sobie, po co?, chciałbym się przed tym bagnem schować

Wyrzuć sobie z głowy śmieć, masz skrzydła i sobie leć
Wyrzuć sobie z głowy śmieć, masz skrzydła i sobie leć

Masz skrzydła – leć

Cudownie zapomnieć przy tobie
O wszystkim, o świata chorobie
I cieszyć się z dnia nam danego
I z dala od złego

Wojna, wojna
Do widzenia, ślepa Gienia
Wojna, wojna
Udaję idiotę
Wojna, wojna
Nie dziękuję, nie potrzeba
Wojna, wojna
Ja nie mam ochoty
Wojna, wojna
Nie mogę, zacząłem piwo
Wojna, wojna
Udaję debila
Wojna, wojna
Nie ma mnie tu, poszedł sobie
Wojna, wojna
Cicho, cicho, cicho

Cudownie odpocząć przy tobie
Wytłumić się, pogasić zmysły
Na chwilę zniknąć, wyłączyć
I z dala od złego

Wojna, wojna
Tu u nas nie będzie, nie
Bawimy się!

Macie wszyscy wolną wolę
Co robicie? – Ja piarbole

Wolność, kocham i rozumiem
Wolności, oddać nie umiem

Hej, Heniu cieszę się
Widzieć ciebie tu
Razem sobie znów
Pomagamy, Hej
Odbudujmy to
Co zniszczyło się
Pieśń na ustach jest
Zmyjmy z ulic krew

My się dzielimy, lecz zjednoczymy
My się różnimy, lecz zjednoczymy
My się kłócimy, lecz zjednoczymy
Się nie lubimy, lecz zjednoczymy

Hej, Danka cieszę się
Nie jest już tak źle
Trzeba dalej żyć
I z uśmiechem, hej
Nie przejmować się
Było bardzo źle
Widzę twoją twarz
I raduję się

To buduje mnie
Choć kłócimy się
Nie lubimy się
Wszyscy – zjednoczymy się

Ufoludku, dosłuchałeś
Byłeś przy mnie, zrozumiałem
Że to wszystko, ciut za trudne
Na mą jedną, głupią główkę
Nie wiem dalej, co to będzie
Co by było, jakoś będzie
To jest ważne z moich marzeń
Niech się nigdy to nie zdarzy

Teksty Plachta na Byka

Paszcza lwa

Uciekłem z paszczy lwa
Wyrwałem ciało z paszczy lwa
I pokonałem własny strach
Wcale by mnie tu nie było
Byłem martwy tuż przed chwilą

I choć z bólu się zwijałem
I w agonii płakałem
I koniec już widziałem
I prawie się poddałem

Oto żyję, oto ja
Uciekłem z paszczy lwa

Teraz słońce świeci bardziej
Radość ma żywsze kolory
Biorę oddech pełną piersią
Nic nie muszę, wszystko mogę
Teraz wreszcie to pojąłem
Ile czasu zmarnowałem
Na pierdoły i głupoty
Teraz wreszcie wiem, że żyję

Wszystko jedno już mi było
Chciałem skończyć już tę mękę
Zszedłbym wtedy pokonany
Pożarty i zapomniany

Superbohaterowie

Podaj mi rękę, jestem z tobą
Jeszcze nie zwariowałem, ty też nie hej
Szare to dla mnie ani czarne ani białe
Nie wszystko dzieli się na dobre i na złe

Uciekam od fałszerstwa
Ideologów
Radykałów
Fanatyków
Jak najdalej
Uciekam od skrajności
Ideologów
Radykałów
Fanatyków
Jak najdalej

Z logiki zrobią sobie ścierę do podłogi
Z przypuszczeń fakty, by rozpalić twoją głowę
Wrzućmy w to Boga +66 do racji
Płynę pod prąd by równoważyć to, co chore

Zdrowy rozsądek jest tak rzadki w mojej wiosce
Powinien być uznany za supermoc
Przewrażliwienie, karwa, nie jest to myślenie
To propaganda truje umysły wciąż

Uciekam od fałszerstwa
Ideologów
Radykałów
Fanatyków
Jak najdalej
Uciekam od skrajności
Ideologów
Radykałów
Fanatyków
Jak najdalej

Debata pełna absurdalnych argumentów
Jedni i drudzy dumnie bronią swojej strony
Demonizują, przesadzają, przekręcają
Idźcie wy wszyscy proszę po rozum do głowy

Zdrowy rozsądek jest tak rzadki w mojej wiosce
Powinien być uznany za supermoc
Kto nie zwariował jeszcze, ręka do góry
Superbohaterowie odporni na propagandę

Uciekam od obłudy
Ideologów
Radykałów
Fanatyków
Jak najdalej

Pociecha dla diabla

Piekło opustoszało
Grzesznicy rozgrzeszeni
Siedzi biedny diabeł
I płacze nad swym losem

Co ja teraz pocznę
Nie będę miał grzeszników
Puste będzie piekło
Bo wszystkich nędzników wymietło

Puste diabła piekło
Zstąpił Bóg do niego
By pocieszyć jego
Nie płacz

Nie płacz, nie płacz diable
Jest tylu świętych ludzi
Co wyżej się stawiają
We własnym przekonaniu

Oni tobie diable
W swej wyższej dobroci
Na całe pokolenia
Twoje piekło diable zapełnią

Nie płacz, nie płacz diable
Tylu świętych ludzi
Piekło twe zapełnią
Piekło

Smiertel

Jeśli jesteś nieidealna, jesteś naturalna
Jeśli jesteś nienormalna, bądź też niezniszczalna

Przeżyj, zostań, kochasz, cierpisz
Chcesz to skończyć, diabelska to sztuczka
Śmiertel, nicość, ocal siebie, wybacz bliskim

Nikt nie wierzy
Nikt nie sądził, że się śmiertel zbliża
Tak to się nie skończy
W dół przygięta gałąź
Krew odpływa z tego życia
Tak to się nie skończy

Jeśli krzyczą, nienawidzą, nie daj się tym zabić
Jeśli cierpisz całą duszą, staraj się wybaczyć

Przeżyj, zostań, kochasz, cierpisz
Chcesz to skończyć, diabelska to sztuczka
Śmiertel, nicość, ocal siebie, wybacz bliskim

Nikt nie wierzy
Nikt nie sądził, że się śmiertel zbliża
Tak to się nie skończy
W dół przygięta gałąź
Krew odpływa z tego życia
Tak to się nie skończy
Cierpisz ze zmartwienia
Cierpisz, że nic się nie zmienia
Tak to się nie skończy

Wszystko boli, całe ciało to ból
O zaraza, gdzie dotykasz tam ból
Ty nie widzisz, że masz całe ciało zdrowe
Palec, którym się dotykasz, tylko on jest chory

Plamy po winie

Nie gasisz światła na noc
Pogrążasz się w kieliszku winy
Jeszcze kilka kropli
I nadejdzie koszmarny sen

Tylu wariatów śpi jak dziecko
A ty liczysz plamy po winie
Anioły ci tego nawet nie policzyły
Diabła sami tworzymy

Co było to było nie odstanie się
Nie masz na to wpływu, nie zadręczaj się

Wino się porozlewało, zdarza się
Roztrzaskałeś się o skałę, pozbieramy cię
Gdyby tylko dało się zawrócić czas
To, co było zostaw i przed siebie patrz
Nic nie jest na tyle proste, aby nie można było tego spieprzyć

Nie daje ci nic spokoju
Z czasem i czerwień blaknie
Uwierz, są dużo gorsi od ciebie
Wytykają palcem, bo w winie nie liczą nigdy siebie

Tylu wariatów śpi jak dziecko
A ty liczysz plamy po winie
Anioł ci nigdy tego nie policzył
To diabeł dolewa do kieliszka

Wszystko bierzesz na siebie
Wszystko bierzesz na siebie
A kielich nie tylko dla ciebie
A kielich nie tylko dla ciebie

Wszystko zrzucą na ciebie
Wszystko zrzucą na ciebie
A nie chcą spojrzeć na siebie
A nie chcą spojrzeć na siebie

Huragan

Powiem dokładnie to, co czuję
Zaraz mi puszczą wszystkie nerwy
Wyminąć cię szerokim łukiem
Zanim wszystkie żyły potrujesz

Chcę rozładować
Obfitą burzę
Będzie huragan
Gdy to przyduszę
Będą pioruny
Głośno przywalą
Wyładowania
Ziemię popalą

Bezczelni, trudni do współżycia
Specjaliści od twojego życia
Bezczelni, aroganci jedni
Jedyną słuszną racją wolność zjedli

Podzielę się swoją radością
Odwrócę głowę w inną stronę
Jeszcze wytrzymam, jeszcze trochę
Zanim zapłonie we mnie ogień

Kurtyzana anielska

Patologia rozumienia dobrych wartości
W tym towarzystwie Jezus byłby za mało święty
Jeden sobie odejmuje, to drugiemu by zabrał
Wszyscy jesteśmy jacyś niedoruchani

Kurtyzano anielska
Hej, hej, potrzebujemy radości
Kurtyzano anielska
Hej, hej, potrzebujemy miłości
Kurtyzana anielska
Dowartościuje twoją kuśkę
Kurtyzana anielska
Wydymała nasze ego

Piękna jesteś kurtyzano, ma nadzieja jest w tobie
Daj radości nieszczęśliwym, bara-bara na zdrowie
Wylecz proszę tych frustratów, bo już z nimi nie mogę
Wszyscy jesteśmy jacyś niedoruchani

Kra kra kra

Idą inne chmury
Niebo zmienia barwę
Wieje z drugiej strony
Nie polecę z wiatrem
Twardo w ziemi stoję

To brat z bratem walczy, pobiją się
Dzielą niepodzielne na części dwie
Pałą dostał w głowę, nie, mówię, nie
Wleźli między wrony
Krakać będą teraz

Kra Kra Kra
Strach budzi strach
Kra Kra Kra
Krew wsiąka w piach

Kracze bzdury wrona
Gratulacje, brawa
Mój głos ginie w tłumie
Nie polecę z wiatrem
Twardo w ziemi stoję

Od obłudy chciałbym uwolnić się
Prawda się sprzedała, szczerości chcę
Pałą dostał w głowę, nie, mówię nie
Wleźli między wrony
Krakać będą teraz

Kra Kra Kra
Strach budzi strach
Kra Kra Kra
Krew wsiąka w piach

Co to się stało?
Dokąd prowadzi?
Ich pojebało
Każdy z nas płaci

Dla Stasia

Mój synu kochany witam cię na świecie
Na górze gwiazdy masz rozsiane po całym niebie
Na dole, pod stopami ziemię matkę życia
Przed sobą przygodę, wszystko do przeżycia

Staraj się zawsze mieć szczerych ludzi obok siebie
Uciekaj od fałszu, zawiści, nie tykaj ognia
Zawierz na słowo, że poparzyć się można
Zawierz też synu mój, że wszystkie rany się wygoją

Spełniaj marzenia
Dziel się radością
Myśl pozytywnie, szczęście będzie przy Tobie
Mama i tata
Baba i dziadzia
Twoja rodzina, która kocha cię chłopie
Gdyśmy się dowiedzieli,
że zmierzasz na ten świat
Łzy radości w naszych oczach
zdrowie twoje żeśmy pili
raz po raz

Mój synu kochany radość masz w swych oczach
Nigdy jej nie zgub, tak cię cieszą synku proste rzeczy
Klocki układaj, buduj życie według siebie
Gwiazdy na niebie uśmiechnęły się do ciebie

Nie daj Ty wmówić sobie, że jedna jest droga
Dla wszystkich inna, nie bój się błądzić
Nie wszyscy, którzy wciąż szukają, są zagubieni
Od fanatyków strzeż się synu, ich nie zmienisz

Myśl samodzielnie
Miej własne zdanie
Nie, nie, nie, nie – to pierwsze słowa są twoje
Mama i tata
Baba i dziadzia
Twoja rodzina, która kocha cię chłopie
Dziewięć minut po północy przyszedłeś na ten świat
Wolałeś być bykiem niż baranem, tak chciałeś synu
Chciałeś to masz

Nie myl synku proszę ciebie, faktów z opiniami ludzi
Nie wierz w recepty na życie, żyj ty Stasiu według siebie
Rady ojca, matki słuchaj, lecz to tylko są wskazówki
Nikt wszystkiego w życiu nie wie, nikt nie ma tak mądrej główki

Ale pókiś pacholęciem, to się słuchaj rodziców, bez dyskusji

Karaluchy pod poduchy, a szczypawki do zabawki
Nie bój synu się
Nie bój synu się
Dziad borowy cię nie dorwie, południca cię nie porwie
Nie bój synu się
Nie bój synu się
Gdy pod kołdrę wejdą zmory, strzygi i straszne potwory
Nie bój synu się
Nie bój synu się
Znikną sobie nim obejrzysz się

Kubuś Puchatek
Szumiś Tadeusz
To pierwsi kumple, którzy
Byli przy Tobie
Mama i tata
Baba i dziadzia
Twoja rodzina, która
Kocha Cię chłopie

Teksty 33

Niepodokrawa Boginie

Most Overtoun znajduje się w naprawdę malowniczej okolicy nieopodal szkockiej wioski Milton. Masywna, kamienna konstrukcja mogłaby posłużyć za cel przyjemnego, wiosennego spaceru. Tymczasem jest to jedno z najbardziej dziwacznych i ponurych miejsc w ogóle. Tutaj bowiem popełniło samobójstwo około 50 psów – choć niektóre dane wskazują, że psich desperatów było około sześciuset. Średnio jeden na miesiąc. Byli nawet wśród nich desperaci, którzy po nieudanej próbie samobójczej ponownie wdrapywali się na most, by skoczyć jeszcze raz. Osobliwa plaga rozpoczęła się w latach 60. ubiegłego wieku.

Najprawdopodobniejszą hipotezą psiego zachowania jest zwyczajna, aczkolwiek tragiczna pomyłka. Brytyjscy naukowcy mówią, że do skoku zmusza je bardzo silna woń myszy, wiewiórek i norek tłumnie gnieżdżących się pod mostem. Być może wysokie balustrady mostu, przez które psy nie widzą zagrożenia wysokiej przepaści, pozwalają zwierzakom zbyt spontanicznie podążać za piżmowym zapachem. Zwierzak szybko podejmuje decyzję o zbadaniu przęsła muru, bo wydaje mu się, że silna woń znajduje się tuż za balustradą.

Istnieje też wiele innych hipotez na temat zachowania biednych psiaków. Dźwięki niesłyszalne dla ludzi, pole magnetyczne, a nawet demony i duchy – to niektóre z nich. Zagadkę uważa się za nieodgadnioną do dziś. Wiadomo jedynie, że pod żadnym pozorem nie powinno się dopuścić, by pupil zapuszczał się w te złowrogie okolice.

TEKST (przetłumaczony przez Kinga Szałacińska)

Pro, trzy, ma, psamago smycz (Proszę trzymać swojego psa na smyczy)

Kolepies traswoje, zmidaku ku przepa (Kolejny pies traci swoje zmysły, idąc ku przepaści)
Wyczupowie niepo, koja prada psycha (Wyczuwam w powietrzu niepokojący prąd psychiczny)
Tustyka niewida, tustyka zewida (Tutaj styka się niewidzialne z widzialnym)
Zaczym biega piesku? Coto widzi w dole? (Za czym biegniesz piesku? Co dostrzegłeś w dole?)

Niepodokrawa boginie (Nie podchodź do krawędzi, bo zginiesz)
Nie podchodź do krawa, bo zginiesz (Nie podchodź do krawędzi, bo zginiesz)

Kolepies rzumosta widza w morzu ślepów (Kolejny pies rzuca się z mostu, jedyny widzący w morzu ślepców)
Siłara dezakte, hamule bezpiewa (Siła, która dezaktywuje hamulce bezpieczeństwa)
Grawita łamato, połamato twości (Grawitacja połamie twoje kości)
Zaczym biega piesku? Coto widzi w dole? (Za czym biegniesz piesku? Co dostrzegłeś w dole?)

Pripyat

Do opuszczonego miasta najpierw przyszły gryzonie. Potem pojawiły się wilki, lisy, a nawet, niewidziane od setek lat, niedźwiedzie. Prypeć - niegdyś 50-tysięcznie miasto w pobliżu byłej elektrowni w Czarnobylu żyje obecnie w pełniej symbiozie z przyrodą. Wdarła się ona przez rozbite okna oraz kruszejące mury i chyba na zawsze odebrała miasto człowiekowi.

Śmierć miasteczka Prypeć nastąpiła zaledwie w wieku 16 lat. Sztandarowe dzieło sowieckich planistów, „atomowe” osiedle przyszłości, miało być ostatecznym dowodem triumfu socjalizmu nad kapitalizmem. Przynajmniej tak wygląda na filmie propagandowym z 1984 r. W mieście dopiero co posadzono drzewa. Wszystko było czyste, odmalowane i zaplanowane według najnowszych urbanistycznych koncepcji. Ulice wytyczono tak, że nie była praktycznie potrzebna sygnalizacja świetlna, a lokalna kawiarnia cieszyła oko niebanalnym wystrojem i ciekawym radzieckim designem.

Okolice Prypeci były wręcz wymarzonym miejscem na lokalizację Elektrowni Atomowej. Pobliska rzeka dawała wodę niezbędną do chłodzenia reaktorów. Słabo zaludniony teren znajdował się w strategicznym miejscu na granicy Ukrainy i Białorusi, które zmagały się z deficytem energetycznym.

Do wypadku w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło 26 kwietnia w 1986 roku o godz. 1:23 w nocy. Test turbin wymknął się spod kontroli. Reaktor zaczął się błyskawicznie przegrzewać. Nastąpiły dwa wybuchy, które stopiły pręty paliwowe i rdzeń reaktora. W górę na wysokość dwóch kilometrów uniosła się radioaktywna chmura. Skażenie równało się 100 bombom zrzuconym na Hiroszimę.

Reaktor miał być niezniszczalny.

TEKST (przetłumaczony przez Przemysław Świś)

Wesomiasta, Diabelimyn (Wesołe miasteczko i diabelski młyn)
Martwala nie (Martwa sala, w której już nikt nie zatańczy)
Stalkewyryj, kazabiekosz (Stalkerzy wyrywają kable i zabierają kosztowności)
Szesnazama, namierć (16 lat to za mało na śmierć)

Bum, Pripyat, Wacja, Radio chmara (Bum, Prypeć, Ewakuacja, Radioaktywna chmura)
Niebo zasłomiera, nie pagószu kaja chronie ziemi (Niebo zasłonięte wizją śmierci, nie patrzcie w górę szukając schronienia na ziemi)
Grom (Grom)

Betonosta, Pozbawiolor (Betonowa pustka pozbawiona kolorów)
Zwierze przemia (Zwierzęta przejmują opuszczone przez człowieka miasto)
Mauzoleum, Niemażywusz (W mauzoleum nie ma żywej duszy)
Szesnazama, namierć (16 lat to za mało na śmierć)

Grom, Rzył, Pros, Nieba (Grom uderzył prosto z jasnego nieba)

Moprawa Pieprza Fanata

Dyskutowanie z fanatykami jest jak przeciąganie liny z drużyną, która swoją linę przywiązała do grubego drzewa (Hans Kasper). Fanatycy są bardziej niebezpieczni od łotrów, bo fanatyka nigdy już nie zdołamy przywrócić do rozumu. Z łotrem może się udać (Wolter). Fanatyzm u człowieka wyrasta z poczucia niepewności, kompleksów, narastających wątpliwości, niezdolności do określenia własnych celów oraz zawiedzionych oczekiwań.

Fanatyzm jest stopniowalny. Od opętania daną ideą przez przekonanie o absolutnej słuszności owej idei, nietolerowanie innych poglądów, poczucie misji, usiłowanie narzucenia swoich poglądów innym, do gotowości na własną śmierć i zabijanie wrogów. Mordowanie wrogów jest najwyższym stopniem fanatyzmu.

Przez dwa tysiące lat z okładem, wybitni myśliciele z mozołem budowali zręby nauk wszelakich, jednak akurat odnośnie ludzi i ludzkości dysponowali bardzo skromną wiedzą empiryczną – opartą na doświadczeniu i obserwacji. Dopiero w naszych czasach zaczynamy żmudnie odkrywać kim jesteśmy, jak myślimy i działamy, jak i dlaczego się organizujemy itd.

TEKST (przetłumaczony przez Michał Krzemień)

Dyskuta z fanata oznaprawiana (Dyskutowanie z fanatykami oznacza uprawianie)
Zabarze ganieli przeciwa druna (zabawy w przeciąganie liny z przeciwną drużyną)
Doktóra poswoja stronailina (która po swojej stronie linę)
Przywiąza, dogruba, dogruba rzewa (przywiązała do grubego drzewa)

Moprawa pieprza fanata (Monopoliści prawdy są pieprzonymi fanatykami)

Fanata manipu wygode fakta (Fanatycy manipulują wygodnie faktami)
Korzysta niewiedza dlaswo idea (i wykorzystują niewiedzę innych dla swojej ideologii)
Zakrzywa rzewisto, ipiora mózga (zakrzywiają rzeczywistość, piorą mózg)
Perswado przekona, uzna racyja (i wyperswadowują dotychczasowe przekonania abyś uznał ich rację)

Omató tłoczosi luposte inów (Omam, który chce się wtłoczyć siłą lub podstępem do innych głów)
Wszergume dopaso, wado idea (wszelka argumentacja dopasowana do ideologii)
Fanata kompliwo, zakłama, diaba (fanatyzm z kompleksów, wątpliwości, zakłamania, diabeł)
Twawala godobra, wierzerchanioła (o twarzy walczącego w dobrej wierze archanioła)

Fanata, bardzana (Fanatycy są bardziej)
Niebezpie od łotra (niebezpieczni od łotrów)
Niezdoła przywrodo (bo fanatyka nigdy już nie zdołamy przywrócić)
Przywrodo rozuma (do rozumu)
Idobra, iprawda (W imię dobra, w imię prawdy)
Isakrum, iwojna (fanatycy mają po raz kolejny swoją świętą wojnę)
Absolut, radykał (Absolutna słuszność, radykalizm)
Narzuca, mylenia (narzucanie innym swojego myślenia)

Opętana, pomikrawa (Opętanie, poczucie krwawej misji)
Wimię wypaczodo berdala wtwożyja (W imię wypaczonej idei dobra wpierdalają się w twoje życie)
Opętana, pomikrawa (Opętanie, poczucie krwawej misji)
Nigdy nie poddam się w walce o wolny ja (Nigdy nie poddam się w walce o wolność)

Ubzdura, sobiewie (Ubzdurał sobie w głowie)
moprawa, fanata (monopolista prawdy, fanatyk)
Jezyska, przewaga (jeśli zyskają przewagę, jeśli będzie ich więcej)
Pokoju, Nie będą (nie będzie pokoju)
Nas tolerowana (nie będą już nas tolerować)

Transhumana

„Spójrz na swoje dzieci, ich twarze toną w złotej poświacie, nie łudź się, że należą do ciebie, są początkiem nowej rasy” – śpiewał David Bowie w „All You Pretty Things” . Ten wers mógłby być hymnem ruchu transhumanistycznego.

W Rosji powstaje inicjatywa propagująca koncepcję nieśmiertelności. Nie jest to jednak zabawa w mistyczne ideologie, ale poważne przedsięwzięcie naukowe, zakładające osiągnięcie tego celu już w 2045 roku. Pomysłodawcy liczą na to, że uda im się przenieść mózg człowieka do humanoidalnej maszyny.

Najważniejsze założenie projektu to stworzenie nowego ciała dla człowieka. Humanoid, którego twórca inicjatywy nazywa Avatarem. Następnie utworzyć system wsparcia życia dla mózgu człowieka i sposób na przetransportowanie go do robo-człowieka.

TEKST (opublikowany przez Zenka w dniu premiery płyty)

Nasze panaciała nam ju (Nasze wspaniałe ciała nie są nam potrzebne już)
Humana przekrawa te doskonału (Człowiek przekracza wszystkie granice ku doskonałości)
Doskona je łobrzydliwu (Doskonałość jest obrzydliwa)
Natura natura to starze je pięknu (Naturalny stan rzeczy jest piękny)

Luka luka na pacholu (Spójrz na swoje dzieci)
Twarza tona tej, poświarata niełu (Ich twarze toną w złotej poświacie, nie łudź się)
Należodo leżo do ju (że należą do ciebie)
Sapoczata są sapoczata rasu (są początkiem nowej rasy)

Posthumana (Postczłowiek)
Postsociedad (Postspołeczeństwo)
Transhumana (Transhumanizm)

Sporadzie itwa, żetoną złotowia (Spójrz na swoje dzieci, ich twarze toną w złotej poświacie)
Niełużeleżą dobiesą ponoras (nie łudź się, że należą do ciebie, są początkiem nowej rasy)
Ludojepoczą kienasze wolucji (Ludzkość jest początkiem naszej ewolucji)
Mytam nie dotarł szeżade humani (Idziemy tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek)

Ciałoniejużna porzerzu naskorup (Ciało nie jest już nam potrzebne, porzucamy naszą skorupę)
Żymy w maszyna, myjeste upiorut (Żyjemy w maszynie, myślimy i jesteśmy świadomi upiornej transplantacji)
Przeżażykuwie, nomiera minieje (Przedłużanie życia ku wieczności, śmierć nie istnieje)
Futustywizja stasierzewi stocie (Futurystyczna wizja staje się rzeczywistością)

Konarasa superbohaterami, ale kto obrosama przed nami (W końcu nasza rasa ewoluuje, będziemy superbohaterami, ale kto nas obroni przed nas samymi)

Aokigahara

Jedna ze starych japońskich legend podaje, jakoby w czasach starożytnych z powodu głodu członkowie rodzin zmuszeni byli poświęcać innych członków, by zmniejszać liczbę osób pobierających racje żywnościowe. Osoby takie „oddawano” więc siłom natury i pozostawiano w lesie, gdzie umierały długo i boleśnie śmiercią głodową. Stąd przekonanie, że las Aokigahara jest przeklęty na wieki i stale nawiedzany przez dusze pozostawionych tam na pewną śmierć osób. Do dziś przesądni mieszkańcy Japonii uważają, że będąc w tamtejszych stronach, można czasami ujrzeć kątem oka białe postaci przemykające pomiędzy gęstymi drzewami. Japońscy spirytualiści uważają zaś, iż to dopiero plaga samobójstw popełnionych w tym miejscu sprawiła, że las ten „przesiąknął” negatywną energią i każdy jego zakątek naznaczony jest wieczną klątwą.

Plotki mówią o znajdujących się pod ziemią pokładach żelaza, które sprawiają, że wszelkie kompasy i urządzenia nawigacyjne zawodzą. Nie działają tutaj również podobno żadne telefony komórkowe. Turyści, pozbawieni jakichkolwiek możliwości odnalezienia drogi, sami na własną rękę próbują wydostać się z leśnej gęstwiny. Błądzą niemalże po omacku wśród plątaniny posępnych drzew, wśród złowrogiej, niczym niezmąconej ciszy i w końcu tracą zmysły, a śmierć wydaje się im jedynym wyjściem z sytuacji. Nieliczni ocaleni z zielonej pułapki nieszczęśnicy opowiadają zaś niestworzone historie o milczących bladych postaciach, przemykających ukradkiem wśród drzew Aokigahara

TEKST (przetłumaczony przez Łukasz Cybulski)

Deszczumanoc, przychodzi w deszczumanoc (Przychodzisz w deszczu ciemną nocą)
Poranatle, przychodzi w poranatle (Przychodzisz w świetle o poranku)
Zabiera mnie, powrotu nie (Zabierasz mnie ze sobą w miejsce, z którego nie ma już powrotu)
Zabiera mnie wmiede diabe modobrane (Zabierasz mnie ze sobą w miejsce, gdzie diabeł mówi dobranoc)

La selva de la muerte (Las śmierci)
Zostawia grobie same (Pozostawia same groby)
La selva de la muerte (Las śmierci)
Krzyginie w pokonare (Gdzie krzyk ginie w potężnych konarach)

Prostaramier, prowadzi prostaramier (Prowadzą starsze osoby na śmierć)
Nie boi się, pozostał nie boi się (Nie boją się, pozostają, nie boją się)

Metatron

Metatron jest Aniołem stojącym najbliżej Boga. Jest Aniołem najwyższej rangi. Jest Kanclerzem Niebios i wodzem Aniołów. Metatron jest pierwszym Aniołem Śmierci. Każdego dnia poznaje listę osób, których dusze tego dnia zostaną przeniesione do nieba. Polecenia te Metatron przekazuje następnie swoim podwładnym, Gabrielowi i Samaelowi.

Jest Archaniołem Czasu i Przestrzeni. Codziennie zapisuje ludzkie czyny i myśli w Księdze Życia. Może anulować zapisane przewinienia ludzkie, jeśli człowiek zawróci ze złej drogi i poprosi Archanioła Metatrona o pomoc. Jeśli człowiek okaże skruchę, Anioł zawsze wskaże dobrą drogę i sposób wyjścia z impasu, wprowadzi w życie każdego z nas harmonię i pomoże naprawić zło.

Nauczy proszącego o pomoc, jak dokonywać dobrych wyborów. Metatron podpowie w jaki sposób osiągnąć szczęście tu na ziemi, żyć w miłości i harmonii. Szczerze poproszony o pomoc, zawsze zjawia się i chętnie pomaga.

TEKST (przetłumaczony przez Alicja Stefańska)

Metatron dopomaszera, pomaszera dobr (Metatron wskaże drogę, by pomaszerować w dobrą stronę)
Metatron mawiemopisa, wiemopisa ksiedz (Metatron ma wszystkie moje czyny zapisane w swojej księdze)
Metatron memateriali, materiali przes (Metatron materializuje wszystkie moje myśli w przestrzeni)
Metatron zbiezenaczara, zenaczara kach (Metatron zbiera wszystkie moje winy na czarnych kartach)

Metatron dopomaszera (Metatron wskaże drogę, by pomaszerować w dobrą stronę)
Mowydobra rozpala wiel (Moje wszystkie dobre uczynki rozpalą wielkie światło)
Nie gasi on konawierzew (Nie gaśnie ono pośród mrocznych konarów wielkich drzew)
Nowanadzie niewinyste (Nadchodzi nowa nadzieja, nowe życie, niewinne i czyste)

Promorada prawietrudy, prawietrudy dez (Proszę o mądrą radę w sprawie trudnych decyzji)
Promorada prawiebydo, prawiebydo brym (Proszę o mądrą radę w sprawie bycia dobrym)
Promorada prawiebyso, prawiebyso moj (Proszę o mądrą radę w sprawie bycia spokojnym)
Promorada pratoksana, pratoksana os (Proszę o mądrą radę w sprawie toksycznych osób)

Strzemi czadroga, ktobie wyzna (Strzeż mnie w czasie drogi, którą sobie wyznaczyłem)
Doprowa bezpie, bezpie celu (i doprowadź bezpiecznie do celu)
Strzemi czabura, ktostre piorum (Strzeż mnie w czasie burzy, która strzeli piorunami )
Ktostre piorumi, czasmo podró (w czasie mojej podróży)

Harmoważa (Harmonia drzewa życia)
Harmonieba (Harmonia nieba i ziemi)

Karwa Piarbole

TEKST (przetłumaczony przez Kamila Pajewskiego)

Karewa (Kurwa)

Wracana kota ogo (Odwracanie kota ogonem)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Pana imputa wreda (Pan mi imputujesz wrednie)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Czabudza doskohumo (Czasem budzę się w doskonałym humorze)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Rhhhhhrraaaaaaaa
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Zara madzie zjobany (I zaraz mam cały dzień zjebany)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Kamu pele popecza (Każdemu się przelewa po pewnym czasie)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Pana imputa wreda (Pan mi imputujesz wrednie)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Rhhhhhrraaaaaaaa
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)

Karewa, Piarbole (Kurwa Pierdolę)

Nazewna grucha gołababa, a ja (Na zewnątrz grucha sobie gołąbek, a mnie)
Na tego czasu dyma becze kakta (w tym czasie dyma bezczelny kaktus)
Sprawieda? Ucziwo? (Sprawiedliwość? Uczciwość?)
Nosta podu, Nosta podu, Nosta podu (Znowu dostanę po dupie)
Karewa, karewa, karewa, karewa (Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa)
Nazewna grucha gołababa, a ja (Na zewnątrz grucha sobie gołąbek, a ja)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)

Ile razy matacza? (Ile razy mam to tłumaczyć?)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Ile razy karewa? (Ile razy mam się wkurwić?)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Jeste lakma paraka (Jestem przecież papierkiem lakmusowym)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Rhhhhhrraaaaaaaa
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Przeto bare czerewa (Przez to wszystko zmieniam barwę na czerwoną)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
A moge spoko niebu (A mógłbym być spokojny, niebieski)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Ile razy matacza? (Ile razy mam to tłumaczyć?)
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)
Rhhhhhrraaaaaaaa
Karwa Piarbole (Kurwa Pierdolę)

Czarata chmara kibała, (Czarne chmury kłębią się i kłębią)
jatostrasza (ojej jakie to straszne)
Odpala korożofia, jada w piesda (Odpalam od Korożonko fiata i jadę w pizdu)
Nieste nato skaza, nieste nato skaza (Nie jestem na to skazany)
Wszyto przede ma, to wszyto przede ma (Wszystko jeszcze przede mną)




Valar Morghulis

TEKST (przetłumaczony przez Adę Szewczyk)

Wkarawa mi suror (Wielka kurzawa pozbawiła mnie surowców)
Umarla wianazim (Umarłe liście zapowiadają nadejście zimy)
Marwacha mojaran (Maester obwąchał moją ranę)
Rzumokra szmadomi (i rzucił mokrą szmatę do miski)

Umro hażodo czerwonoż (Ujrzałem rozżarzony do czerwoności nóż)
Pomru przypala nemieha (Poczułem smród przypalanego mięcha)
Braavos dostamia, nomiera (Miałem się dostać do Braavos,nie pora umierać)
Konir sagon kostos daor (To niemożliwe) *valyriański

Mortal, wsze pro do mortale (Śmiertelny, wszystko prowadzi do śmierci)
Valar morghulis (Wszyscy muszą umrzeć) *valyriański

Posawa okowin (Postaw na ogniu kociołek wina)
Niekrewa gorakhen (Niech krew od gorąca nie krzepnie)
Szarywil serbagan (Szary wilkor w sercu bagien)
Mihiwo wojeker (Miej mnie w swojej opiece)

Valar morghulis (Wszyscy muszą umrzeć) *valyriański
Valar dohaeris (Wszyscy muszą służyć) *valyriański




Los Pollos Hermanos

TEKST (przetłumaczony przez Dawida Juszczyka)

Hijo de puta (Son of a bitch)
Vete a la mierda (Fuck you, go to hell)
Chinga tu madre (Get the fuck out of here)
Pinche cabron (Fuckin Motherfucker)
Nie wkarawamie kuta, jak zejde ztewo toci (Don't you fuck with me you prick, when I get off this wheelchair I will fuck you up)
Chucidumato wupie sporalaj karwa (Dick in your ass, I don't give a shit, fuck you, fuck)

Los Pollos Hermanos (Los Pollos Hermanos)

Besame el culo (Kiss my ass)
Capullo, cono (Asshole, cunt)
Lo siento mucho (Thank you very much)
Vamos no me jodas (Don't you fuck with me)
Nie wkarawamie kuta, jak zejde ztewo toci ((Don't you fuck with me you prick, when I get off this wheelchair I will fuck you up)
Chucidumato wupie sporalaj karwa (Dick in your ass, I don't give a shit, fuck you, fuck)

Hector Salamanca Vete a la verga (Hector Salamanca, go to hell)
Zemsta
Revenga (Zemsta)